Szukaj

Człowiek w świecie zwierząt – różnice i podobieństwa zdaniem Hozjusza

(ze wstępu do Chrześcijańskiego wyznania wiary katolickiej)



Nigdy nie brakowało takich, którzy uważali za wspólne z innymi zwierzętami to, co zawsze było uznawane za właściwość człowieka. Jeżeli bowiem najbardziej od zwierząt różnimy się mową, to pomijając to, iż można słyszeć ptaki wypowiadające ludzkie słowa, czyż inne istoty żywe nie wydają się ze sobą rozmawiać, gdy odróżniają i rozpoznają swoje odgłosy po właściwych im cechach?


A jeżeli ktoś powie, że śmiech jest tak właściwy człowiekowi, że zawsze przysługuje wszystkim ludziom i tylko im, czyż nie przejawia się u niektórych czworonogów pewien rodzaj śmiechu, gdy kładąc uszy, szczerząc zęby i wesoło błyskając oczami bawią się z ludźmi albo ze swoimi młodymi?


Zwierzęta nie są też pozbawione przezorności, skoro troszczą się o swoją przyszłość i gromadzą żywność, którą kiedyś zjedzą. W tej dziedzinie nie ustępują niektórym ludziom do tego stopnia, ze Mędrzec kazał pewnemu leniwcowi iść do mrówki, aby przypatrzył się drogom jej i uczył się mądrości. Ona nie mając wodza, ani nauczyciela, ani przełożonego, gotuje w lecie pokarm dla siebie i gromadzi we żniwa, co by jadła zimą (Prz 6, 6-8).


A oznak rozumu, którym w naszym przekonaniu najbardziej od innych żywych istot się różnimy, czyż u wielu nie znajdujemy? Bo z pewnością wydają się coś rozumieć, gdy szukają tego, co im potrzebne, a strzegą tego, co szkodliwe, uciekają przed niebezpieczeństwami, kopią sobie rozgałęzione nory z wielu wylotami. Czy może im ktoś odmówić posiadania rozumu, skoro często wyprowadzają w pole samego nawet człowieka?


Czy może ktoś twierdzić, że są pozbawione rozumu, skoro nie jakiś śmiertelnik, lecz sam Bóg nieśmiertelny każe nam od nich uczyć się mądrości, naśladować ich przezorność? Czyj to bowiem jest głos, jeśli nie Boga, abyśmy od mrówki uczyli się mądrości? Czyj to jest głos, jeśli nie Boga: Bądźcie roztropni jak węże? (Mt 10, 16)


Przeto święty ojciec Bazyli postępował za Bogiem autorem, gdy w księgach, które nazwał Hexaemeron, tak opowiadał o dziejach piątego dnia stworzenia, że mową swą zapalał ludzi do naśladowania niektórych istot wodnych, latających i czworonożnych. To samo, chociaż oszczędniej w słowach, uczynił potem Ambroży, wiodąc ten sam tok rozumowania. Nie tak całkowicie chybione jak się wydawało, jest mniemanie odrzucające pogląd, jakoby zwierzęta były całkowicie pozbawione rozumu.


Poważny autor grecki Plutarch napisał o tym nawet książkę, w której wprowadza jednego z towarzyszy Ulissesa, czarami Kirke przemienionego w świnię, który usiłuje mu wytłumaczyć, że zarówno co do rozumu, jak u większości śmiertelnych także co do cnoty, ludzie nie dorównują zwierzętom, lecz zostają daleko w tyle.


Widać stąd, że czymkolwiek rodzaj ludzki się szczyci, chcąc wywyższyć się oraz wyróżnić od innych istot żywych, to ma w niemałym stopniu z nimi wspólne.


Czym więc najbardziej różnią się ludzie od bydląt? – Nie rozum, nie mowa, nie przezorność, nie cokolwiek innego, lecz tylko religia nas od nich wyróżnia. Wiele też o tym mówi sama postać i postawa człowieka, bo gdy inne zwierzęta poziomo patrzą w ziemię, on jeden ze wszystkich jest twarzą zwrócony ku niebu. Przypomina to człowiekowi, że tam gdzie twarz, tam i duch winien spoglądać: po to, by kontemplował, starał się poznać, poznawszy umiłować i godną Bożej istoty czcią uwielbiać, nie słońce i księżyc jak chciał Anaksagoras, lecz Tego kto ustanowił i stworzył słońce i księżyc, a także samego człowieka i wszystko co widzialne, lub samym tylko rozumem poznawalne. To jest przeto w człowieku wyjątkowe, tym wyłącznie lub najbardziej różni się ludzkość od innych istot żyjących.



LITERATURA:

Stanisław Hozjusz, Chrześcijańskie wyznanie wiary katolickiej, przeł. Julian Wojtkowski, w: Dzieła wybrane, t. 1, Olsztyn 1999, s. 13-14.

© 2019