Ludzie o Nim

Przekonanie o jego osobistej świętości
było powszechne i to nie tylko
w gronie jego przyjaciół, lecz również
wśród tych, którzy nie podzielali jego
teologicznych opinii - wszyscy
pozostawali pod urokiem jego cnoty.

o. Henryk Damian Wojtyska, wiek XX

Stanisława Hozjusza cnota
i prawość tak jaśnieją, że zjednał sobie
nimi życzliwość zarówno czterech
z rzędu papieży, jak i licznych
panujących świeckich.

kard. Jakub Puteo, wiek XVI

Umarł wielki mąż, święty mąż,
mąż uczony, prawdziwy doktor
i prawdziwa kolumna Kościoła.

Głosy rzymian po śmierci
kard. Stanisława Hozjusza

Utraciliśmy potężny filar Chrystusowego Kościoła,   ozdobę kolegium naszego i chwałę tego dworu;                  już się tam wstawia za nami u Boga ten święty kardynał.

papież Grzegorz XIII, wiek XVI

Wydawało mi się, że widzę taką właśnie osobę, jaką wyobrażałem sobie i ukształtowałem w umyśle czytając jego pisma – osobę                wielkiej gorliwości o sprawy Kościoła katolickiego i bardzo pragnącą ujrzeć ten pokój i jedność między chrześcijanami, o jakie jest naszym obowiązkiem zabiegać.

kard. Hieronim Seripando, wiek XVI

Nie można oprzeć się spostrzeżeniu, że Hozjusz dla czasów swoich był duchem wyjątkowym, a nawet przeciwnicy, czy się do tego otwarcie przyznawali, czy też usiłowali drwiąco przejść nad tym do porządku dziennego, widzieli w nim gwiazdę pierwszej wielkości na niebie katolickiego Kościoła.

Bruno Elsner, teolog luterański, wiek XX

Niech będzie błogosławiony Bóg za to, że zsyła nam takich właśnie pisarzy, biskupów i obrońców Świętej Stolicy Apostolskiej.

św. Piotr Kanizjusz, wiek XVI

Niepokalane obyczaje, bezwzględna uczciwość, głęboka religijność, dochodząca aż do ekstazy i entuzjazmu, surowa asceza, biczowania – wszystko to, jak nie można lepiej, nadawało się do roli, którą sądzone było Hozjuszowi odegrać w Polsce… Z jednej strony stalowej kolczugi Hozjusza, uplecionej z osobistego dostojeństwa, pobożności, ascezy, nie mogły przebić strzały protestanckie, zadające w okresie reformacji tyle ran duchowieństwu katolickiemu w kolczugę tę nieprzyodzianemu. Z drugiej strony nieskazitelność obyczajów Hozjusza, jako człowieka, przyznawana mu nawet przez wrogów, otaczająca go w oczach katolików aureola prawie świętości, aureola bohatera, człowieka nie według tego świata, imponowały niezwykle masom, oślepiały je blaskiem swoim, zmuszały do pochylania się przed wielkością jego ducha. Otoczony aureolą tą Hozjusz mógł działać z powagą człowieka, u którego w ślad za słowami idą czyny, z powagą bezinteresownego szermierza idei, któremu nikt nie zdołał wykazać jakichkolwiek pobudek ubocznych.

Leonid Żukow, teolog prawosławny, wiek XIX

© 2019